• Belif The True Cream Moisturizing Bomb - czy warto go kupić?

    Dobra, przyznaję się, że ostatnio zaniedbałam bloga, ale za to Instagram działa pełną parą. Niemniej jednak pora na kosmetyczną recenzję, której dawno tu nie było. Pytanie dnia brzmi - czy krem Belif "nawilżająca bomba"wart jest swojej ceny? 

    W drogeryjnym gąszczu kremów nawilżających z różnej półki cenowej naprawdę można się pogubić. Tak ogromny wybór kremów mających na celu poprawić nawilżenie naszej skóry nie jest dla nikogo zaskoczeniem, ale powoduje, że znalezienie "tego jedynego" jest nie lada wyzwaniem. 
    Ostatnio pisałam o kremie nawilżającym marki Frudia, a dziś pod lupę wzięłam krem od Belif dostępny w perfumeriach Sephora. 

    Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna i aksamitna. Dzięki tej właśnie aksamitności krem staje się bardzo wydajny i wystarcza naprawdę na długo. Nie potrzeba go wiele, żeby dokładnie pokryć twarz i szyję, i jednocześnie uzyskać zadowalający efekt. Produkt ma naprawdę chwytliwą i całkiem prawdziwą nazwę, bo to jest naprawdę "nawilżająca bomba". Krem natychmiast po użyciu daje solidną dawkę nawilżenia, a jednocześnie bardzo szybko się wchłania. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu, co sprawia, że świetnie nadaje się pod makijaż. Na czwartym miejscu w składzie znajdziecie Hydrogenated Polydecene, który jest składnikiem dającym jedwabisty film na skórze, zapobiegającym utracie wody. Skóra pozostaje nawilżona i miękka przez naprawdę długi czas (producent deklaruje 26 godzin nawilżenia - tego nie przetestowałam), a co za tym idzie, krem jest bardzo komfortowy w noszeniu. Skóra w dotyku jest bardzo gładka i jakby napompowana wilgocią, która nie znika po kilku minutach. Dodatkowo w składzie znajdziecie także olej z orzechów macadamia, który nadaje skórze elastyczności. 

    Produkt nie zapycha, co zdarza się niektórym kremom o podobnej konsystencji. Krem świetnie radzi sobie z suchą i bardzo suchą skórą, która dosłownie do wypija. Pomimo nałożenia większej ilości nie zauważyłam aby krem nieestetycznie się rolował czy spływał z twarzy w ciągu dnia. Krem ma bardzo delikatny zapach, jednak nie jest on uciążliwy ani przeszkadzający. 
    Krem stosowałam na przełomie wiosny i lata, i przyznam, że nawet w gorące czy wietrzne dni moja skóra wyglądała i czuła się naprawdę dobrze. Myślę, że równie dobrze sprawdziłby się zimą ze względu na jego otulającą konsystencję. 
    Krem na pewno przeznaczony jest dla posiadaczek skóry suchej, odwodnionej, normalnej i nie jestem przekonana czy skóry tłuste czy trądzikowe się z nim polubią. Na pewno nie podrażnia on skóry i daje skórze promienny wygląd, więc posiadaczki innej skóry mogą wypróbować wersję 10 ml dostępną w Sephora. 

    Krem o bardzo delikatnej, choć bogatej konsystencji sprawia wrażenie luksusowego, mimo iż jego opakowanie wcale na to nie wskazuje. Dość zwykłe plastikowe pudełeczko z czarną zakrętką o wyglądzie niskiego cylindra (tak mi się kojarzy), zdecydowanie nie odzwierciedla tego, co znajdziemy w jego wnętrzu. Mnie osobiście ten design nie przypadł do gustu, ale zawartość opakowania zdecydowanie warta jest posiadania tego niezbyt zgrabnego słoiczka na półce w łazience. 

    Wersja 50 ml kremu kosztuje ok. 149 zł i przyznam, że tutaj stosunek ceny do jakości jest moim zdaniem zrównoważony. Otrzymujemy bowiem świetnie nawilżający produkt za rozsądną jak na perfumerie cenę. Oczywiście w drogeriach znajdziemy tańsze kremy, a cena 149 zł też wcale nie jest najniższa, ale przyznam, że ja jeszcze nie trafiłam na nic o podobnej formule i konsystencji. Krem dostępny jest także w wersji o lekkiej konsystencji - Aqua Bomb.  

    Czy kupiłabym go ponownie? Myślę, że tak, chociaż nie jest to produkt, który kupowałabym opakowanie po opakowaniu, bo oprócz działania nawilżającego, krem nie daje innych efektów. Nie jest ani przeciwstarzeniowy, ani przeciwzmarszczkowy, ani antyoksydacyjny. 

    Czy warto go kupić? Tak, jeśli od kremu oczekujecie solidnego nawilżenia lub jeśli jednak trzeba Wam zregenerowania przesuszonej skóry, na przykład przed ślubem czy większą imprezą. Warto wówczas zacząć używać tego produktu na 2-3 tygodnie przed i cieszyć się pięknie nawilżoną skórą w tym wyjątkowym dniu. Jeśli jednak oczekujecie od kremu czegoś więcej niż tylko dobrze nawilżonej skóry, to nie warto zawracać sobie nim głowy. 


    Pozdrawiam,









    Zajrzyjcie także na
    Udostępnij post:

    Prześlij komentarz

    Dziękuję za odwiedziny! Masz pytanie? Zadaj je w komentarzu :)

    Zapraszam Cię także na mój Instagram @saruliru

    My Instagram

    Copyright © Saruliru.com : blog Sary Paszkowskiej. Made with by Karografia