• Ceny w Norwegii 2021 - artykuły spożywcze i alkohol

    W poprzednim poście pisałam o zarobkach w Norwegii i o tym jakie są podstawowe wydatki. Dziś opowiem o cenach żywności i alkoholu, ale także ich dostępności oraz o markach jakich nie dostaniecie z "zwykłym spożywczaku".  Na początek jednak powiem, że przykładowe ceny zawarte w poście podane są na podstawie cen w sklepach w Oslo i mogą różnić się w zależności od sieci sklepów oraz regionu.

    Artykuły spożywcze

    W Norwegii znajdziecie pięć głównych sieci sklepów, w których możecie zaopatrzyć się w jedzenie, podstawowe kosmetyki i środki czystości itp. Są to REMA1000, Kiwi (mini pris), Coop, Meny, Joker.
    W zależności od miejsca sklepy w tygodniu (pon-pt) zwykle otwarte są od 7-8 rano (sklepy w centrach handlowych od 9-10) nawet do godziny 23-24 (sklepy w centrach handlowych do godz. 21-22). W soboty sklepy czynne są średnio o 1-2 godzin krócej. W niedziele sklepy są nieczynne.

    Godziny otwarcia najbliższego sklepu zawsze można sprawdzić w Google, a informację tę znajdziecie pod hasłem åpningstider.

    Biorąc pod uwagę sprzedawane tu produkty mam pewne spostrzeżenia, że niektóre aspekty różnią się dość znacznie. Pierwszą rzeczą jest to, że nie ma tu sklepów wielkości Auchan czy Carrefour, w których znajdziecie wszystko od jedzenia po elektronikę i ubrania. Norweskie sklepy są mniejsze i bardziej nastawione na artykuły spożywcze i codziennego użytku jak środki czystości, kosmetyki, artykuły higieniczne.

    Wspaniałą rzeczą jest to, że w dosłownie wszędzie zapłacimy kartą. Tu niemal nikt nie nosi przy sobie gotówki, bo wszędzie można użyć karty, albo zapłacić metodą VIPPS (coś jak BLIK). Jeśli już zapłacicie gotówką to w wielu przypadkach w sklepie resztę w postaci bilonu wyda Wam automat, a nie kasjer. 

    W norweskich w sklepach przeważa pieczywo pełnoziarniste i razowe, chleby pszenne "loff" nie są zbyt popularne sądząc po ilości jaką macie do wyboru. Podobnie jest z bułkami, których jest niewiele rodzajów. Można tu także kupić pieczywo głęboko mrożone, które możemy podpiec w piekarniku i zjeść niedługo po upieczeniu. Odradzam przechowywanie upieczonego pieczywa "na potem", bo możecie stracić zęby, będzie ono po kilku godzinach twarde jak kamień.
    Norwegowie bardzo dbają o rodzime produkty, stąd w sklepach niewiele zagranicznych marek czy sprowadzanych produktów. Znajdziecie tu na przykład dwóch głównych producentów nabiału Tine oraz Q i jednego wiodącego producenta wyrobów czekoladowych Freia. Kilka firm produkuje wyroby mięsne i wędliny, a ich produkty niewiele różnią się od siebie. W sklepach podobnie jak w Polsce znajdziecie także produkty pod markami własnymi "REMA100" czy "First Price", które zwykle są tańsze. 

    Ceny przykładowych produktów spożywczych (kurs walut na dzień 15.04.2021):

    Nazwa produktu: Cena NOK:Cena PLN:
    marchew 750g  14,80   6,80
    pietruszka 1kg  119,00 54,00
    cebula 2 szt 15,90 7,30
    kalafior 1 szt. 29,90 13,50
    pomidory 1 kg 26,90 12,30
    ogórek 1 szt.   16,90 7,80
    papryka czerwona 2 szt.  19,90 9,00
    chleb pełnoziarnisty (w zależności od rodzaju)  od 25,00 11,00
    chleb pszenny Loff 7,00 3,50
    mleko 1l od 17,70 8,30
    ser żółty 150g  24,90 11,40
    jajka 12szt S/M    22,90 10,40
    mąka 1 kg  11,90 5,50
    cukier 1 kg 21,90 10,00
    masło 250g (90% maseł jest solona) od 26,90 12,40
    makaron spaghetti  13,90 6,40
    czekolada mleczna 200g Freia 36,90 17,00
    pierś z kurczaka krojona 250g  39,00 17,80
    pierś z kurczaka 1 kg 119,00 54,00
    coca cola 0.5l (+ 2 nok pant - kaucja)
    19,00 8,60


    Owoców i warzyw nie waży się samodzielnie na stanowiskach jak w marketach w Polsce, robi to obsługa przy kasie kiedy kasuje nasze zakupy. Jeśli chodzi o owoce i warzywa to są moim zdaniem dużo mniejsze niż w Polsce, np. kalafior czy brokuł. Moim zdaniem pomidory mają niewiele smaku, a truskawki pochodzące z upraw w Norwegii moim zdaniem nie pachną truskawkami, za to są wielkie i czerwone jak z obrazka. Warzywa i owoce są moim zdaniem lepszej jakości, często też tańsze w sklepach prowadzonych przez obcokrajowców, niż w norweskich sieciówkach.  

    Chleb sprzedawany w sklepach musicie sobie pokroić sami w krajalnicach, które stoją tuż obok regałów z pieczywem - samoobsługa pełną gębą. 
    Bułkę tartą kupicie jedynie na dziale "bakevarer" gdzie są przeróżne mieszanki do ciast czy wafli i są one w opakowaniach po 500g. W Norwegii panierowanie nie jest tak popularne jak u nas. 

    Do napojów w plastikowych butelkach oraz w puszkach naliczana jest opłata, kaucja, "pant" w wysokości 2 nok lub 3 nok w zależności od wielkości butelki, którą odzyskać można oddając te opakowania w sklepach do specjalnych automatów. W takich automatach można także wziąć udział w loterii oddając pieniądze zebrane z kaucji na Czerwony Krzyż.

    Podczas zakupów warto zapoznać się z datą ważności produktów i przydadzą się tu sformułowania takie jak:
    • utgått på dato - przeterminowane, data ważności upłynęła
    • best før, men ikke dårlig etter - najlepszy przed, ale nie jest zły/zepsuty po upływie daty
    • kort holdbarhet - krótki okres przydatności do spożycia
    W sklepach bywają często przeceny na produkty po terminie ("best før, men ikke dårlig etter"), a niektóre z nich mają nawet osobne regały czy lodówki na takie produkty. 

    Co będzie trudno znaleźć a czego nie ma?


    W Norwegii tak łatwo nie znajdziecie w sklepach sieciowych produktów Milka, Zott czy Muller. Popularny Danone ma bardzo ograniczoną ofertę podobnie jak Nestle. Nie spotkałam się tu bowiem z serkami Danio czy Fantasia, a Activia występuje jedynie w trzech smakach. Podobnie nie znalazłam tu płatków Chocapic, Kangus czy na przykład Gold Flakes. Norwegia ma swoich producentów jogurtów czy płatków śniadaniowych, z których większość jest pełnoziarnista lub na bazie owsa. Nabiał i produkty mleczne w Norwegii są moim zdaniem bardzo dobre, ale nie znajdziecie tu na przykład typowego twarogu.

    W sklepach sieciowych nie znajdziecie także ogórków kiszonych, a jedynie konserwowe mające słodkawy posmak (jak dla mnie powinni dawać je za karę). Podobnie jest z kiszonkami różnego rodzaju, które zwyczajnie nie są tu popularne. 

    W sklepach sieci Kiwi, Rema, Coop i Joker nie ma stoisk z mięsem czy wędlinami na wagę, wszystko jest paczkowane i leży w lodówkach. Stoisko z mięsem, gdzie obsługuje sprzedawca znajdziecie w sklepach sieci Meny, ale i tu nie spodziewajcie się jakiegoś spektakularnego wyboru. Miłośnicy wątróbki będą mieć nie lada wyzwanie w znalezieniu tego produktu, gdyż nie w każdym sklepie sieci Meny jest ona dostępna, a w pozostałych sieciach nie występuje wcale (przynajmniej ja się nigdy z nią nie spotkałam). Ciekawostką jest, że na opakowaniach z mięsem znajdziecie maleńkie termometry, które wskazują jak długo jeszcze produkt będzie zdatny do spożycia. 
    Norwegia to kraj parówek i na próżno szukać tu wiejskiej czy grillowej kiełbasy albo kabanosów. 

    Słodycze moim zdaniem są dosyć drogie, a wybór raczej niewielki w porównaniu do polskiego. Nie spotkałam tu czekoladowych cukierków w stylu cukierków Michałki czy Mieszanka Krakowska, ani wafelków jak np. Prince Polo. Ale za to miłośnicy żelków trafią tu do żelkowego raju, bo wybór jest ogromny i są nawet osobne sklepy, gdzie sprzedają niemal jedynie żelki. Jest też wiele słodyczy o smaku lukrecji, którą Norwegowie uwielbiają.
    Bardzo dobrze wszystkim znane gumy Orbit w Norwegii nazywają się Extra, mimo iż posiadają dokładnie te same opakowania, smaki i logo. Jakby ktoś miał ochotę jest nawet smak lukrecji. 
    Chipsy Lay's dostępne są w niewielu sklepach (Meny, Coop) i zwykle tylko dwóch smakach (solone, paprykowe lub zielona cebulka). Norwegia ma bowiem swoich producentów chipsów jak Maarud czy Kims. Tutejsze chipsy są nieco twardsze i czasami bawet bardziej przyprawione. Nie znajdziecie tu także Cheetos, poza oczywiście sklepami z żywnością sprowadzaną z Polski, gdzie można kupić wiele z wyżej wymienionych produktów, a także produkty polskich marek. Są one oczywiście w wyższych niż w Polsce cenach z racji tego, że produkty trzeba sprowadzić. 


    Alkohol w Norwegii


    Piwo do ok. 4.5% zawartości alkoholu kupicie w sklepach spożywczych od poniedziałku do piątku, tylko do godziny 20, a w sobotę do godziny 18. Po tych godzinach lodówki, czy półki są zamykane lub zasłaniane roletami, jak na zdjęciu poniżej, a sprzedawca zwyczajnie piwa nam nie sprzeda. 
    Pozostały, mocniejszy alkohol w tym mocniejsze piwa kupicie jedynie w Vinmonopolet, czyli państwowym sklepie monopolowym, który otwarty jest od poniedziałku do piątku w godzinach 10-18, a w sobotę w godzinach 10-16. W niedzielę i święta sklepy te są zamknięte podobnie jak sklepy spożywcze. Na próżno szukać też butelki wina czy wódki na stacji benzynowej czy osiedlowym sklepie.

    Alkohol do 22% zawartości alkoholu (np. piwo czy wino) mogą kupić osoby powyżej 18 roku życia, natomiast alkohol powyżej 22% (np. rum czy wódkę) dostępny jest dla osób dopiero po 20 roku życia. W sklepach monopolowych nie znajdziecie alkoholu powyżej 60%, a mocniejsze trunki są nielegalne. Ciekawostką jest, że młodsze osoby pokazujące w Vinmonopolet dowód czy legitymację bez poproszenia o to przez sprzedawcę mogą otrzymać lizaka. 

    Specjalne podziękowanie dla Piotra, który zamknął sekcje piwa w godzinach przedpołudniowych specjalnie na potrzeby zdjęcia do tego posta :)

    Ceny alkoholu w Norwegii (przykładowe produkty - kurs walut na dzień 15.04.2021):

    Nazwa produktu: Cena NOK:Cena PLN:
    piwo Ringnes 0.5l 26,90  12,40
    piwo Heineken 0.5l 34,90 15,80
    piwo Corona 0.3l  38,90 17,60
    wódka Smirnoff 0.7l 309,90 140,50
    Captain Morgan Spiced Gold 0.7l  329,90 149,50
    Jack Daniel's 0.7l  414,90 188,40
    czerwone wino 0.75l od 99 45,40
    białe wino 0.75l  od 90 40,50

    Ceny alkoholu są wysokie nie tylko w sklepach, ale także restauracjach, pubach czy barach. Za piwo 0,5l w knajpie trzeba zapłacić średnio od 80 nok czyli ok. 36 zł, a za wyroby kraftowe z mniejszych browarów od mniej więcej 95 nok czyli ok. 43 zł.

    Ceny żywności i alkoholu w Norwegii nawet porównując do tutejszych zarobków są moim zdaniem dość wysokie. To pewnie dlatego wielu Norwegów mieszkających niedaleko granicy, ale także tych mających nawet 3 godziny jazdy od granicy udaje się na zakupy do przygranicznych centrów handlowych na terenie sąsiedniej Szwecji. 

    Trudno jednoznacznie określić ile miesięcznie można wydać na jedzenie w Norwegii. Wszystko zależy bowiem od tego gdzie, ile i co kupujemy. Jedni wydadzą więcej na warzywa i owoce, a inni na mięso czy dodatki do pieczywa. Do tego oczywiście dochodzą wydatki na jedzenie na mieście, na wynos, czy ewentualnie jakieś dodatkowe zachcianki. 

    Jeśli masz jakieś pytania, śmiało zadaj je w komentarzu, a ja odpowiem najszybciej jak to możliwe.
    Zapraszam także do zapisania się do newslettera lub obserwowania konta na instagramie, aby być na bieżąco z nowymi postami na blogu. 

    Pozdrawiam,









    Zajrzyjcie także na
    Udostępnij post:

    6 komentarzy :

    1. Drogi alkohol ale jest na to sposób. Ciekawe są te sklepy żelkowe. Z pomidorami w polsce tak samo jest , bez smaku. Smak ma tylko pomidor zerwany z ogródka. Daty: best for i utagtt, występują razem? Chyba nie dokończony wyraz produ "sprowadzanych produ"

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pomidory są tutaj bardzo dobre, ale nie w norweskich sklepach.
        Jeśli chodzi o daty to słowo "utgått" pojawia się na produktach po dacie (tych z napisem "best før"), tylko wtedy jeśli produkty faktycznie nadają się do spożycia.

        Usuń
    2. Wpisałem w googla norwegia pomidory i wyskoczyl artykuł : Koronawirus w Norwegii. Plantator pomidorów chce zatrudnić drużynę piłkarską. Cytuje: "Według przepisów czasowo zwolnieni otrzymują zasiłki, lecz warunek jest taki, że nie mogą odmówić propozycji krótkotrwałego zatrudnienia, bez względu na jej charakter". Ciekawy przepis , w polsce by się przydał.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To prawda, czasowo zwolnieni (permittering) albo osoby bezrobotne otrzymujące zasiłek dla bezrobotnych nie mogą odmówić zatrudnienia bez względu na jego długość i charakter pracy. W trakcie składania wniosku o zasiłek wypełnia się ewentualne przeciwwskazania do wykonywania pracy. Najogólniej mówiąc odmowa wiązałaby się z utratą otrzymywanego zasiłku.

        Usuń
    3. A i pytanie. To skąd taka różnica ze w norweskich sklepach pomidor lipa. A w sklepach (jesli dobrze rozumiem) prowadzonych przez obcokrajowców pomidor jest dobry.

      OdpowiedzUsuń

    Dziękuję za odwiedziny! Masz pytanie? Zadaj je w komentarzu :)

    Zapraszam Cię także na mój Instagram @saruliru

    My Instagram

    Copyright © Saruliru.com : blog Sary Paszkowskiej. Made with by Karografia