• Tołpa Hydrativ głęboko nawilżające Serum-Booster - mój Święty Graal pielęgnacji

    Dlaczego nazwałam Tołpa Hydrativ głęboko nawilżające serum-booster moim Świętym Graalem pielęgnacji? Bo to produkt, bez którego już się nie obejdę. Markę Tołpa znam i stosuję od naprawdę wielu lat. Nic więc dziwnego, że trafiając w sklepie na nowy dla mnie produkt kupuję go niemal bez wahania. Obecnie serum zmieniło nieco nazwę (ja mam jeszcze stare opakowanie) i teraz ten produkt znajdziecie pod nazwą Hialuronowe serum-booster głęboko nawilżające. 

    "Głębokie nawilżenie" to coś, czego zdecydowanie trzeba mojej biednej skórze, przesuszonej od leków i warunków atmosfetycznych. W poprzednim poście na temat serum nawilżającego napisałam, że znam lepsze produkty, których cena jest o wiele niższa i wiecie co? To właśnie serum do Tołpa miałam na myśli, ale zacznijmy od początku.

    Serum-booster to produkt z serii hydrativ, który ma za zadanie dogłębnie nawilżać skórę dzięki zawartości niskocząsteczkowego kwasu hialuronowego. Niskocząsteczkowy kwas hialuronowy ma szansę głębiej wniknąć w skórę z racji wielkości jego cząsteczek. Dodatkowo serum-booster ma redukować drobne zmarszczki spowodowane odwodnieniem skóry. Produkt przeznaczony jest do do każdego rodzaju skóry, a w szczególności dla skóry odwodnionej, wrażliwej i potrzebującej silnego nawilżenia.

    Serum-booster to produkt o niezwykle lekkiej konsystencji przypominającej mleczko. Nie pozostawia na twarzy tłustej ani lepkiej warstwy i bardzo szybko się wchłania zostawiając na skórze delikatny film. Serum nie zapycha i idealnie sprawdza się nawet przy skórze borykającej się z niedoskonałościami, jak moja. Moim zdaniem produkt jest idealnie zaprojektowany dla skóry odwodnionej, która potrzebuje dogłębnego a nie jedynie powierzchniowego nawilżenia. Uczucie komfortu tuż po użyciu tego produktu, ale także w ciągu dnia jest niesamowite. Nawilżenie i komfort utrzymuje się bardzo długo, w przeciwieństwie na przykład do serum, które opisywałam w poprzednim poście.

    W dniach, kiedy moja skóra była mocniej wysuszona dało się zauważyć znaczną poprawę wyglądu drobnych zmarszczek na czole i wokół ust po zastosowaniu tego produktu. To niezwykle przyjemne serum, idealne jest do stosowania z kremem, ale świetnie sprawdzające się także samodzielnie. W moim przypadku serum dobrze łączyło się z wszystkimi kremami jakie posiadam. Idealne jest także jako baza pod makijaż. A dodatkowo u mnie świetnie poradziło sobie jako produktu kojący skórę po peelingach kwasowych. 

    Po około trzech tygodniach codziennego stosowania serum-boostera moja skóra wyraźnie się poprawiła. Jej kondycja znacznie się polepszyła i nie doskwierało mi już uczucie ściągnięcia i dyskomfortu po umyciu twarzy. Nawet po zakończeniu stosowania tego produktu, nadal odczuwałam jego pozytywne skutki, bo skóra wyglądała po prostu dużo lepiej. Mimo iż nie ma on jakiś innych cudownych właściwości, to wiem, że zastosowany z kremem, który "ma robić" coś innego stworzą duet idealny. I wcale nie wymagam od tego produktu wielozadaniowości, bo radzi sobie on z jednym z moich największych problemów, czyli suchością skóry.

    Produkt miałam okazję stosować zarówno latem jak i zimą (obecnie kończę drugie opakowanie) i muszę przyznać, że sprawdza się ono idealnie w każdych warunkach. Genialnie wypadło latem przy wysokich temperaturach, stosowałam je wówczas samodzielnie stosując ok. 2 pompek. Ale świetnie radzi sobie także teraz, zimą, kiedy temperatury w Norwegii sięgały nawet -15 stopni. Duża uniwersalność tego serum tym bardziej przekonuje mnie do nazwania tego produktu "Świętym Graalem pielęgnacji".  

    Produkt nie zawiera parabenów ani silikonów. Znajdziecie w nim za to pochodną mocznika (INCI Hydroxyethyl Urea), która nawilża i zmiękcza skórę oraz oczywiście torf tołpa mający między innymi działanie antyoksydacyjne.

    Serum zapakowane jest bardzo wygodne i minimalistyczne, co charakterystyczne dla produktów Tołpa, opakowanie z pompką. Lubię te minimalistyczne opakowania ze świetną komunikacją na etykiecie, która od razu mówi mi, czego spodziewać się od produktu w środku.

    Serum ma ogromną pojemność 75 ml, które wystarcza na naprawdę długo. Jest ono niezwykle wydaje, a mimo tak lekkiej konsystencji zapewnia skórze komfortowe uczucie nawilżenia. Jedna pompka serum wystarczy do pokrycia całej twarzy oraz szyi. Produkt nie roluje się na twarzy, nawet gdy nałożymy większą jego ilość. Ma także bardzo neutralny i przyjemny zapach. Jak wspomniałam idealnie sprawdza się z kremem (ja stosowałam 1 pompkę produktu pod krem) oraz samodzielnie (wtedy używałam ok. 2-3 pompki). Do opakowania trzeba się początkowo przyzwyczaić, bo tak lekka konsystencja wystrzeliwuje z niego z ogromną prędkością, ale wystarczy przechylić buteleczkę w trakcie aplikacji i serum jest do opanowania. 

    Cena tego produktu zasługuje na naprawdę ogromne uznanie. Około 37 zł za 75 ml tak genialnego produktu to jak trafić w totka. Dodatkowo dostępność serum jest świetna i jeszcze nie spotkałam się, z miejscem, w którym go nie ma, no może poza Norwegią, ale nie wszystko jeszcze stracone :) 

    Dawno nie byłam tak zadowolona z żadnego innego kosmetyku i naprawdę nie wyobrażam sobie bez niego mojej obecnej pielęgnacji. To czy kupię kolejne opakowania jest sprawą oczywistą, bo jest to zdecydowanie mój ulubieniec wszech czasów. 

    Dajcie koniecznie znać czy używacie produktów Tołpa i jak się Wam sprawdzają.

    Pozdrawiam,









    Zajrzyjcie także na


    Udostępnij post:

    Publikowanie komentarza

    Dziękuję za odwiedziny! Masz pytanie? Zadaj je w komentarzu :)

    Zapraszam Cię także na mój Instagram @saruliru

    Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

    My Instagram

    Copyright © Saruliru.com : blog Sary Paszkowskiej. Made with by Karografia