• Minimalistyczna biżuteria - gdzie ją kupuję i co noszę

    pierscionek pandora
    Ostatnio na moim Instagramie pojawiło się zdjęcie, gdzie na moich dłoniach widoczne były minimalistyczne pierścionki. Pojawiło się też zdjęcie pierścionka (tego co powyżej), który zbiera wiele komplementów. W związku z tymi właśnie zdjęciami dostałam kilka wiadomości z pytaniami odnośnie mojej biżuterii. Gdzie można dostać takie pierścionki, a skąd bransoletka, a ile kosztuje, itp. Postanowiłam zrobić o tym post, bo myślę, że jest tu więcej fanek minimalistycznej biżuterii :)

    minimalistyczna bizuteria
    Kiedyś nosiłam dużo więcej biżuterii, była ona też nieco bardziej okazała, a ci do pamiętają moje stylizacje z pewnością zgodzą się, że uwielbiałam duże wisiorki i multum bransoletek.
    Gusta jednak się zmieniają (na szczęście), a ja wyrosłam już z przekonania, że wszystkiego musi być dużo. Od kilku lat jestem absolutną fanką minimalizmu jeśli chodzi o biżuterię i w sumie nie tylko. Wolę bardziej proste, mniejsze i mniej zdobione formy biżuterii, bo są one po prostu bardziej uniwersalne. W dodatku łączenie prostych form ze sobą sprawdza się dużo lepiej i nie uzyskujemy efektu przesady, nawet jeśli elementów biżuterii jest sporo. Taka biżuteria prezentuje się dobrze bez względu na okazję i strój jaki mamy na sobie. 

    minimalistyczne pierscionki
     
    Minimalistyczne pierścionki dobrze komponują się z moim pierścionkiem zaręczynowym i myślę, że zamiast go przyćmiewać, są dla niego dobrze dobranym towarzystwem, przykład tutaj.
    Minimalistyczne pierścionki zwykle kupuję w popularnych sieciówkach - H&M, Stradivarius lub Bershka. Tu znaleźć można zwykle duże zestawy pierścionków za cenę ok. 29-39 zł, które zawierają sporo różnych modeli (5-10 sztuk), a wszystko utrzymane w minimalistycznym stylu. Dostaniecie zarówno wersje w srebrnym jak i złotym kolorze, co ja zdecydowanie bardziej preferuję. Pierścionki te są dosyć tanie, często można zatem pozwolić sobie na niwy zestaw, ale niestety ich jakość nie jest najlepsza. Dość szybko tracą kolor i śniedzieją, w szczególności, gdy nie zdejmujemy ich do mycia czy kremowania rąk. Teraz w trakcie pandemii dodatkowo kontakt z płynami do dezynfekcji wyjątkowo im nie służy. Mimo iż nie są najlepszej jakości i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, to zwykle kupuję je pod wpływem chwili, bo po prostu coś wpadnie mi w oko, a gdy się zniszczą wymieniam na nowe. U mnie żywotność takich pierścionków to zwykle ok. 8-10 miesięcy, zanim całkiem nie będą nadawały się do użytku. 

    Nieco lepsze jakościowo pierścionki, także minimalistyczne, ale także droższe można zakupić w sklepach typu Parfois, na stronie Nelly czy Asos, ale także na Etsy, gdzie swoje wyroby oferują sprzedawcy z całego świata. Na Etsy znaleźć można naprawdę przepiękne modele, których nie znajdziecie nigdzie indziej. Tutaj pierścionki zwykle sprzedawane są pojedynczo lub w setach zawierających maksymalnie ok. 5 sztuk. Szczerze mówiąc kilkukrotnie trafiłam już na zły rozmiar pierścionka zamawiając je online w sklepie, bo zwykle opisane są jako S czy M... ale kto wie jaki to jest palec o rozmiarze S? ;) Ale na Etsy rozmiary wyrobów zwykle opisane są w milimetrach lub standardowej rozmiarówce przypisanej dla biżuterii, przez co łatwiej wybrać swój rozmiar. 

    Najlepszą jakość oczywiście dostaniemy w sklepach typu Pandora oraz w sklepach jubilerskich, a z tych najczęściej wybieram Yes, bo mają przepiękne wzory. Rzecz jasna tutaj także pojawia się dużo wyższa cena, ale mamy gwarancję, że produkt jest dobrej jakości, nie zaśniedzieje i nie straci koloru po kilku miesiącach. Ja często zaglądam na stronkę Yes i swego czasu kupiłam tam przepiękny, minimalistyczny pierścionek z kolekcji Zodiak, który swoją drogą mam do dziś i bardzo lubię, podobnie jak kolczyki. Biżuteria od jubilera to zdecydowanie najlepsza inwestycja, jeśli chcecie mieć coś porządnego, co zaraz się nie zniszczy i będzie służyło przez długie lata w niezmiennej formie. Jeśli jednak chcecie mieć też od czasu do czasu coś innego, co może się szybko znudzić, bo nie ma klasycznej czy ponadczasowej formy, lub po prostu wpadło Wam w oko, czy też lubicie często zmieniać biżuterię, to raczej celowałabym w sieciówki :)

    bransoletka pandora
    Jeśli chodzi o bransoletki to właściwie oprócz tej od Pandora nie noszę nic innego. Mam kilka innych bransoletek, ale zakładam je bardzo okazjonalnie. Uwielbiam to, że Pandorę można swobodnie modyfikować wedle własnego pomysłu i w pewien sposób wyrażać siebie lub swoje zainteresowania poprzez dodawanie różnych charmsów, w końcu jest to bransoletka modułowa. Dostępne są oczywiście w wersji złotej i srebrnej, do której dostaniecie zdecydowanie więcej dodatków. Bransoletkę Pandora dostałam w prezencie na rocznicę i od tamtej pory zakochałam się w tym systemie, do którego kiedyś nie miałam przekonania. Jakość naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła, podobnie jak dostępność sezonowych, limitowanych edycji charmsów. Posiadam ich już kilka w swojej kolekcji, między innymi z Disney, Star Wars czy Harrego Pottera. Szkoda, że złotych charmsów pojawia się dużo mniej niż srebrnych, może to przez ich cenę, która jest nieco wyższa, a może przez mniejszą popularność. Ale nie martwcie się, inne sklepy jubilerskie również oferują bransoletki modułowe i charmsy tam kupione pasują też do Pandory :)
    Ze względu na to, że ja lubię złotą biżuterię sama bransoletka i większość charmsów są właśnie w tym kolorze, ale znajdą się w moich zbiorach także srebrne charmsy, które ładnie rozjaśniają całość. 

    Kolczyki jakie noszę na codzień są minimalistyczne aż do bólu, haha. W 95% przypadków noszę bowiem małe, złote wkrętki z cyrkonią, które kupuję w sklepach jubilerskich, gdyż zależy mi na ich dobrej jakości i na tym, aby były trwałe i pięknie wyglądały przez cały czas. Lubię proste wzory i rzadko kupuję coś odbiegającego od tego na zdjęciu powyżej, po prostu te podobają mi się najbardziej.
    Okazjonalnie zakładam większe, wiszące kolczyki, które kupuję w sieciówkach. Mimo przeciętnej jakości wytrzymują u mnie długo w stanie niezmienionym i nie niszczą się tak szybko, bo po prostu rzadko je zakładam. W przeciwieństwie do wkrętek w przypadku wiszących kolczyków nie zależy mi specjalnie na ich super jakości, bo zakładam je tak rzadko, że moim zdaniem nie ma sensu inwestować w coś droższego. Kolczyki z sieciówki nie są bardzo drogie, a wybór wzorów jest ogromny, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ja zwykle wybieram dość ciekawe i oryginalne, ale raczej proste wzory. Wyjątkiem są kolczyki zrobione z łańcuszków i kamienia, które zobaczycie na zdjęciu poniżej. Kupiłam je w sieciówce Accessorize i jak na mnie są one naprawdę mocno zdobione. 

    Myślę, że o naszyjnikach nie będę specjalnie się rozpisywać. Na codzień noszę bowiem dwa łańcuszki (jednocześnie) - długi, złoty z serduszkiem, który dostałam od rodziców wiele lat temu i krótką, także złotą celebrytkę z trójkącikiem lub serduszkiem, którą dostałam od narzeczonego. Na specjalne okazje natomiast ubieram coś, co pasuje mi do stroju, jak na przykład naszyjnik z czarnym kamieniem powyżej. Zwykle jednak zostaję przy moim standardowym zestawie łańcuszków, który jest tak uniwersalny, że pasuje dosłownie do każdego stroju, na każdą okazję i zawsze wygląda elegancko. 

    Ciekawa jestem, czy jest tu więcej fanek czy też fanów biżuterii? A może tak jak ja kiedyś wolicie duże, wręcz krzyczące z daleka formy? Dajcie znać w komentarzu. 
    Pozdrawiam,









    Zajrzyjcie także na







    Udostępnij post:

    Publikowanie komentarza

    Dziękuję za odwiedziny! Masz pytanie? Zadaj je w komentarzu :)

    Zapraszam Cię także na mój Instagram @saruliru

    Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

    My Instagram

    Copyright © Saruliru.com : blog Sary Paszkowskiej. Made with by Karografia