• Makijażowy ulubieniec roku 2020 - podkład True Match od L'Oreal

     
    Moim makijażowym ulubieńcem, a zarazem odkryciem tego roku jest podkład, który od jest na rynku od bardzo wielu lat. Ja jednak nigdy nie miałam okazji go przetestować, bo od wielu lat byłam „wierna” podkładowi Bourjois Healthy Mix. Niestety „upgrade” tego podkładu kilka lat temu mocno nie przypadł mi do gustu i zmuszona byłam szukać nowego ulubieńca, który z powodzeniem zastąpi Healthy Mix. Przeszłam poprzez dziesiątki kremów BB, CC i podkładów, ale zawsze omijałam True Match w szafie L’Oreal, choć sama nie wiem dlaczego, bo w internecie roi się od pozytywnych opinii. 
    Początkiem tego roku koleżanka z pracy poleciła mi True Match jako lekki podkład na co dzień. Akurat wykańczałam opakowanie kremu CC od It Cosmetics (więcej o nim tutaj) więc postanowiłam przetestować True Match od L’Oreal. 

     
    Podkład zrobił na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jest dostępny w dość szerokiej gamie kolorystycznej i co mnie bardzo cieszy ma także odcienie typowo neutralne, a nie tylko żółte i różowe. Jego lekka konsystencja sprawia, że podkład bardzo dobrze rozkłada się na twarzy i nie podkreśla porów, jest niewyczuwalny na twarzy i wygląda bardzo naturalnie. Ja najpierw rozsmarowuję podkład lekko na policzkach, a dopiero potem wklepuję go gąbeczką uzyskując w ten sposób idealnie wyglądającą, gładką skórę. Podkład dzięki swojej lekkiej konsystencji oraz rozświetlającym drobinkom, ale także właściwościom nadaje się do skóry suchej lub mieszanej. 

    Spotkałam się z określeniem, że True Match to pokład dla osób o idealnej cerze, ale kompletnie się z tym nie zgadzam. Ja jestem posiadaczką skóry suchej z nieco przetłuszczającą się strefą T, a dodatkowo borykam się z trądzikiem hormonalnym, który od czasu do czasu gości na moich policzkach lub żuchwie. Mimo tego podkład nie uwydatnia (na pewno nie bardziej niż większość znanych mi podkładów) nierówności skóry. Odkąd borykam się ze zmianami hormonalnymi mam problemy z przebarwieniami skóry oraz bliznami po trądziku, a podkład mimo średniego krycia świetnie sobie z nimi radzi. Dokładanie kolejnej warstwy nie zbuduje nam większego krycia, bo podkład jest za lekki, ale za to idealnie sprawdza się on w połączeniu z mocniej kryjącymi korektorami, które pozwalają ukryć niedoskonałości skóry. Na co dzień uwielbiam jego lekkość i bardzo naturalne wykończenie, które daje efekt zdrowo wyglądającej skóry. 

     
    Podkład idealnie łączy się z większością znanych mi korektorów. Świetnie sprawdza się z korektorem z serii True Match czy Infallible od L'Oreal, ale także ze słynnym korektorem Tarte, MAC Pro Longwear Concealer czy Maybelline The Eraser Concealer. Ja jednak najbardziej lubię połączenie podkładu True Match z korektorem NARS Radiant Creamy Concealer, który dobrze kryje zaczerwienienia oraz przebarwienia po trądziku i świetnie wyglada pod oczami. 
    Nie zauważyłam aby podkład "kłócił" się z którymkolwiek z pudrów jakie posiadam. Oczywiście każdy z nich daje z podkładem inne wykończenie, ale każde w zależności od potrzeb wygląda naprawdę dobrze. Testowałam go z pudem Banana od WIBO, Transparent Baking Powder #WIBOmood, ale także z pudrem jedwabnym oraz prasowanym pudrem True Match. Ja na codzień stosuję puder Fenty Beauty Pro Filt'r i to właśnie połączenie uważam za "małżeństwo idealne". Cudownie wygładzona skóra, niezbyt mocne zmatowienie i super utrwalenie, to jest to co lubię najbardziej. 

    Podkład True Match jest bardzo higieniczne i trwałe. Szklana buteleczka z pompką jest naprawdę solidna i przy okazji bardzo dobrze wygląda, a pompkę bardzo łatwo wytrzeć i oczyścić z podkładu. Jego cena waha się w zależności od miejsca w jakim go znajdziecie. W internecie kupicie go już od ok. 23 zł. 

     
    Ja początkowo dobrałam dla siebie kolor 2N Vanilla, którego używam głównie kiedy nie jestem opalona oraz odcień 3N Creamy Beige, którego używam wtedy gdy stosuję mój ulubiony samoopalacz. Kilka dni temu kupiłam kolor 1.5N Linen, bo 2N niestety był wykupiony w okolicznych drogeriach i przyznam, że ten kolorystycznie wygląda chyba jeszcze lepiej a jest o pół tonu jaśniejszy :) 
    Od początku roku zużyłam już 3 opakowania tego podkładu stosując go niemal dzień w dzień i wiem, że na pewno kupię kolejne, bo to zdecydowanie mój numer 1. 

    Dajcie znać czy używałyście True Match od L'Oreal. A może tak jak ja od lat go unikałyście z niewiadomego powodu? Macie swoich makijażowych ulubieńców? 

    Pozdrawiam,









    Zajrzyjcie także na

    Udostępnij post:

    Publikowanie komentarza

    Dziękuję za odwiedziny! Masz pytanie? Zadaj je w komentarzu :)

    Zapraszam Cię także na mój Instagram @saruliru

    Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

    My Instagram

    Copyright © Saruliru.com : blog Sary Paszkowskiej. Made with by Karografia