Płyn Micelarny z bioaktywną wodą cytrusową, czyli moje poranne oczyszczanie skóry

Zdecydowanie nie należę do fanek płynów micelarnych. Przecieranie twarzy nasączonym wacikiem zwykle powoduje u mnie zaczerwienienie i podrażnienie skóry, co nie należy do przyjemnych uczuć. Zmywanie makijażu przy użyciu płynu micelarnego niestety nie jest dla mnie, gdyż często noszę wodoodporny tusz do rzęs, a rozpuszczanie go tego typu produktem trwałoby po prostu wieki. Preferuję stosowanie tego kosmetyku rano, kiedy do zmycia z twarzy mam jedynie krem lub całonocną maseczkę, a nie jako demakijaż wieczorem. Będąc kilka miesięcy temu w Polsce, trafiłam w Rossmanie na serię Fresh Juice od Bielendy, którą wcześniej widziałam już na instagramie. Znam kosmetyki tej marki od lat i przyznam, że cena, dostępność oraz składy naprawdę mi się podobają, dlatego skusiłam się na zakup kilku produktów. Wybrałam dla siebie duży oraz podróżny płyn micelarny, esencję oraz żel myjący do twarzy. 


Wybrałam dwa różne płyny micelarne spośród kilku dostępnych wariantów, duży nawilżający z kwasem hialuronowym oraz wersję mini detoksykującą z kwasem salicylowym. Wybór nie był przypadkowy gdyż borykam się z suchą skórą, na której od czasu do czasu pojawiają się wypryski na tle hormonalnym. Jak już wspomniałam płynu micelarnego używam rano do zmycia kremu na noc lub całonocnej maseczki w celu oczyszczenia twarzy po nocy, z nadmiaru sebum, potu czy zanieczyszczeń. Wacik zawsze nasączam dość obficie aby zmniejszyć tarcie nim o powierzchnię skóry, a co za tym idzie zminimalizować zaczerwienienia skóry powstałe właśnie podczas pocierania.


Producent nazwał swój kosmetyk "Płynem micelarnym z bioaktywną wodą cytrusową" i faktycznie, wspomniane cytrusy pojawiają się na drugim miejscu w składzie, tuż za wodą, pod postacią ekstraktu z owoców. Produkty zawierające ekstrakty z cytrusów zwykle mają działanie odświeżające, lekko rozjaśniające i antyoksydacyjne, to zdecydowanie porządane efekty w szczególności rano kiedy chcemy aby nasza skóra była dobrze przygotowana przed poranną pielęgnacją. Mimo iż ja zdecydowanie preferuję stosowanie tego kosmetyku rano, to przetestowałam go także w roli "zmywacza" makijażu i przyznam, że całkiem nieźle poradził sobie w tej roli. Usunął podkład, cienie oraz niewodoodporny tusz i przygotował skórę do kolejnego etapu oczyszczania. Producent zaleca późniejsze oczyszczenie skóry żelem z tej samej linii, co także wypróbowałam i efekt jest naprawdę fajny. 


Nawilżający płyn micelarny, którego głównie używam, pozostawia uczucie świeżej, nie lepkiej skóry. Produkt nie pozostawia uczucia ściągniętej skóry i nie podrażnia okolic oczy. Zdecydowanie spełnia swoje zadanie oczyszczania skóry usuwając z niej zanieczyszczenia czy produkty. Oczywiście zalecam tu podwójne oczyszczanie w celu usunięcia całości zanieczyszczeń oraz makijażu. Wspomniane kwas hialuronowy w przypadku płynu nawilżającego oraz kwas salicylowy w płynie detoksykującym, są nieco dalej na liście składników, co oznacza, że znajdują się tam w mniejszym stężeniu niż wspomniany ekstrakt z cytrusów. Jest to jak najbardziej zrozumiałe, gdyż działanie nawilżające czy też detoksykujące tych kwasów, nie ma dominować kosmetyku, bo przecież ma on służyć oczyszczaniu skóry, ma to być jedynie dodatek dający dodatkowe profity. 


Zapach obu płynów jest przyjemny, nie jest silny, ostry czy drażniący, co sprzyja użytkowaniu go przez osoby mocniej wyczulone na kosmetyczne zapachy. Lekko cytrusowy, świeży zapach nie utrzymuje się na skórze długo, zatem nie będzie się mieszał z zapachem serum czy kremu, których użyjecie później. Powiedzmy sobie szczerze, że w serii Fresh Juicy opakowanie zrobiło na mnie rewelacyjne wrażenie. Soczyście wyglądające butelki ze złotymi, eleganckimi zakrętkami naprawdę cieszą oko, a dodatkowo grafika przedstawiająca owoce od razu mówi nam czego możemy się spodziewać w środku. Płyn ma zakrętkę z otwieraniem typu "klik", dzięki czemu nie musimy odkręcać produktu za każdym razem, a dozowanie jest łatwiejsze i da się kontrolować. 


Ogólnie płyny micelarne mi się spodobały. Skóra po ich użyciu jest miękka, oczyszczona, a kosmetyk bardzo wydajny, nawet jak na moje "mocno obfite" nasączanie płatków kosmetycznych. Bardzo podoba mi się to, że nie podrażniał on oczu, nie wywoływał zaczerwienienia skóry (jedynie nieszczęsne pocieranie płatkiem kosmetycznym) ani nie spowodował u mnie reakcji alergicznej. Dużym plusem jest występowanie produktu w wersji miniaturowej idealnej na podróż oraz, co jest nowością, opakowaniu typu refill, do uzupełnienia naszej pustej butelki. Opcja refill bardzo mi się podoba i życzę sobie i innym aby więcej firm wpadało na tak fajne pomysły. Chętnie kupię ten kosmetyk ponownie, tym razem w wersji z arbuzem (płyn kojący).

Dajcie znać czy używałyście płynu od Bielendy. A może macie inne płyny, które możecie polecić?









Zajrzyjcie także na


Udostępnij post:

Publikowanie komentarza

My Instagram

Copyright © Saruliru. Made with by OddThemes