Neogen Real Fresh Foam Blueberry, czyli pianka oczyszczająca godna polecenia



Oczyszczanie twarzy po całym dniu to dla mnie bardzo ważny etap wieczornej pielęgnacji. Od kilku już lat stosuję się metodę podwójnego oczyszczania, najpierw sięgając po produkt na bazie oleju a następnie po ten na bazie wody. Po olejku oczyszczającym zwykle wybieram żele lub pianki oczyszczające, które zmyją pozostałe na twarzy zanieczyszczenia. Czytając książkę Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek” trafiłam na firmę Neogen, która jak się okazało jest także dostępna w Polsce. Jako miłośniczka produktów K-Beauty postanowiłam ją przetestować i kupiłam piankę oczyszczającą do mycia twarzy oraz peeling, które Charlotte niezwykle zachwala. Dziś opowiem Wam co sądzę na temat tej pianki, chociaż fakt, że zużyłam już trzy opakowania i właśnie sięgam po czwarte jest chyba już sam w sobie rekomendacją.




Firma Neogen posiada w swojej ofercie kilka pianek oczyszczających dostosowanych do potrzeb różnych rodzajów skóry. Dla siebie wybrałam piankę z fermentowanymi jagodami, która dedykowana jest w szczególności skórze wrażliwej. Producent zapewnia iż produkt jest hipoalergiczny, delikatny, a jego działanie przywraca skórze promienny wygląd. 




Konsystencja pianki bardzo przypadła mi do gustu, gdyż można ją stosować samodzielnie lub ze szczoteczką soniczną Foreo, którą niejednokrotnie używam wraz z produktem do oczyszczania na bazie wody. Bardzo delikatna forma kremowej pianki idealnie sprawdza się do skóry delikatnej, nie podrażniając jej i nie zostawiając uczucia suchej i ściągniętej skóry tuż po umyciu i osuszeniu twarzy. To bardzo przyjemne uczucie umyć twarz i nie mieć uczucia, do granic napiętej skóry, która aż woła o nawilżający tonik. Dzięki fermentowanym owocom oddzielonym filtrem od pianki produkt oczyszcza skórę zmywając zanieczyszczenia w delikatny, nie podrażniający skóry sposób. Ja polecam przed użyciem lekko wymieszać płyn znajdujący się w opakowaniu (delikatnie wstrząsnąć), dzięki czemu ekstrakt z roślin czy owoców znajdujących się na dnie opakowania pod filtrem wymiesza się z płynem na górze. Pianka w moim przypadku sprawdza się bardzo dobrze, obecnie sięgam już po czwarte opakowanie i jest to jeden z moich ulubionych produktów do drugiego etapu oczyszczania. Nie daje on uczucia ściągniętej i napiętej skóry, oczyszcza skórę w sposób delikatny i przede wszystkim nie podrażnia, a tego właśnie oczekuję od produktu tego typu. Stosując dodatkowo kremy i sera nie jestem w stanie powiedzieć czy akurat ten produkt przywraca skórze promienny wygląd, ale z pewnością po jego zastosowaniu skóra jest gładka i dobrze oczyszczona, ale nie przesuszona.  




Pianka nie zawiera etanolu, który wysuszałby skórę, ani siarczanów czy oleju mineralnego. Pianka nie zawiera też składników pochodzenia zwierzęcego ani sztucznych barwników. Jest to produkt myjący na bazie wody, zatem na pierwszym miejscu składu znajdziemy wodę, ale już na drugim miejscu listy znajduje się ekstrakt z borówki amerykańskiej, co oznacza, że tuż po wodzie jest go w produkcie najwięcej. Lista składników jest dość długa, jednak w większości, są to składniki pochodzenia roślinnego, ekstrakty z owoców czy roślin, które są mile widziane w kosmetyce. Na końcu składu  (najniższa zawartość składnika w produkcie) znajdziemy Disodium EDTA, który pełni tu rolę konserwantu chroniąc kosmetyk przed zepsuciem. Przyznam, że początkowo byłam przerażona tak długą listą składników, jednak po głębszej analizie i przetestowaniu produktu stwierdzam, że nie miałam się czego obawiać. 





Zapach jest bardzo przyjemny i delikatny mimo, że produkt zawiera fermentowane owoce. Absolutnie nie czuć nieprzyjemnego, perfumowanego i sztucznego zapachu jagód, dzięki czemu produkt nie podrażnia skóry i jest delikatny także dla oczu. Pianka bez problemu radzi sobie z resztkami tuszu do rzęs pozostającego po oczyszczaniu olejkiem i domywa je nie drażniąc przy tym skóry wokół oczu. Płyn, z którego tworzy się biała pianka, ma kolor herbaciany, jednak ten mimo zawartego konserwantu może ulec zmianie ze względu na proces fermentacji owoców oraz zawartość składników pochodzenia roślinnego i jest to jak najbardziej naturalne zjawisko. 




Produkt w formie płynnej zapakowany jest w butelkę z pompką pianotwórczą, która podczas aplikacji tworzy nam kremową i delikatną piankę. Butelka jest przezroczysta i dokładnie widać ile produktu jeszcze w niej pozostało, co jest dużym ułatwieniem przy planowaniu kolejnych zakupów. Na dnie opakowania znajduje się sitko oddzielające owoce od reszty produktu z racji czego pompka nie dosięga dna i ciężko jest zużyć produkt do końca. Możliwe jest jednak wydostanie reszty produktu z dna i zużycie go. Ja mam mniejsze opakowanie z pompką pianotwórczą z jakiejś pianki w wersji miniaturowej, do którego przelewam zwykle resztkę produktu. Opakowanie jest bardzo wydajne i starcza naprawdę na dość długo, gdyż wystarczy jedynie jedna pompka do umycia całej twarzy oraz szyi. Nawet jeśli używamy pianki dwukrotnie (na przykład przy mocnym, wodoodpornym makijażu, którego olejek nie rozpuścił lub rano i wieczorem) pianka wystarcza na naprawdę długi czas. W moim przypadku jest to około 2 czasem 2,5 miesiąca. 













Piankę można kupić w wielu sklepach internetowych oraz w drogeriach sieci Douglas. Prawie w każdym miejscu kosztuje ona ok. 89zł, jednak często można znaleźć promocje w internecie, i zaoszczędzić nawet do 40% na zakupach w drogeriach internetowych. Pianka nie należy do najtańszych (w cenie regularnej), jednak z drugiej strony jest naprawdę skuteczna, przyjemna w użyciu i wydajna. Ja polecam, jeśli macie ochotę, polować na promocje i samemu przekonać się czy ta pianka sprawdzi się także u Was. 

A Wy lubicie stosować pianki czy wolicie żele lub płyny do oczyszczania twarzy? 



Pozdrawiam, 









Zajrzyjcie także na



Udostępnij post:

Prześlij komentarz

My Instagram

Copyright © Saruliru. Made with by OddThemes