Hydrolaty, co to i dlaczego tak bardzo je polubiłam



Tonizowanie skóry to jeden z kroków pielęgnacji, który często traktowany jest "po macoszemu". Sama kiedyś traktowałam toniki podobnie, bo tak do końca nie wiedziałam po co to komu potrzebne, i był to dla mnie tylko dodatkowy kosmetyk, na którym firmy chcą zarobić. Rzadko po nie sięgałam, aż do czasu gdy w internecie podczas poszukiwania jakiegoś produktu trafiłam na tajemniczo brzmiące słowo "hydrolat". Zaczęłam szukać więcej informacji na ten temat i całkowicie mnie to wciągnęło, do tego stopnia, że już po kilku dniach stałam się posiadaczką swojego pierwszego hydrolatu. Od tamtego dnia hydrolaty towarzyszą mi niemal codziennie, a co ważniejsze to dzięki nim tonizacja skóry stała się punktem obowiązkowym w mojej pielęgnacji, którego dziś nie pomijam i traktuję jak przyjemność. 




Co to w ogóle są hydrolaty? Otóż sprawa nie jest aż tak skomplikowana jak może się wydawać. Hydrolat najprościej mówiąc to wodny wyciąg z rośliny pozyskiwany w procesie destylacji. Materiał roślinny, na przykład płatki kwiatów, poddawany jest destylacji w wyniku czego uzyskujemy zwykle olejek eteryczny oraz wodę destylacyjną zawierającą "esencję" z danej rośliny. Ta właśnie woda to nasz hydrolat. Ciekawostką jest, że z 1 kg płatków róż otrzymamy około 1 kg hydrolatu różanego, natomiast do produkcji 1 kg olejku eterycznego z róży potrzebne jest aż 4 tysiące kilogramów płatków róż. 1 kg róż to około 300 kwiatów, sporo, co nie? To też wyjaśnia ceny prawdziwych olejków eterycznych czy kosmetyków zrobionych na ich bazie. Ale wracają do hydrolatów, by upewnić się, że mamy do czynienia z hydrolatem wystarczy rzucić okiem na listę składników. Lista składników takiego produktu jest bardzo krótka. Na pierwszym miejscu znajduje się bowiem woda roślinna, a następnie konserwant jeśli taki występuje w produkcie. Wody roślinne zwykle w składzie oznaczane są jako INCI: (nazwa rośliny) Flower, Leaf lub Plant Water. Jeśli na liście składników INCI mamy więcej niż dwa lub trzy składniki, z czego pierwszy to Aqua, to radzę odstawić produkt na półkę i sięgnąć po ten, który na liście składników posiada faktyczny wodny wyciąg z danej rośliny. Warto wspomnieć, że hydrolat to nie woda kwiatowa, która jest sztucznie perfumowana. Woda kwiatowa w składzie po pierwsze będzie zawierać wodę (na pierwszym miejscu listy INCI: Aqua lub Water) oraz sztuczny zapach dodany do wody oznaczony jako INCI: Parfum. Taka woda z racji posiadania substancji zapachowej może uczulać. 




Co takiego jest w hydrolatach, że tak bardzo je polubiłam? Ze względu na pH zbliżone do tego, które ma nasza skóra, hydrolaty nadają się do tonizacji twarzy po jej oczyszczaniu, zarówno wieczorem jak i w dzień. Hydrolatem można przemywać twarz tak jak klasycznym tonikiem, jednak ja najbardziej lubię je w postaci sprayu, dlatego hydrolat zawsze trzymam w buteleczce z atomizerem. Spryskaną twarz przecieram czystymi dłońmi i na jeszcze wilgotną skórę nakładam serum. Wilgotna skóra lepiej przyswaja kosmetyki, które na nią aplikujemy. Dodatkowo to, że hydrolaty są produktami, których składniki są pochodzenia naturalnego sprawia, że zawierają one wiele dobroczynnych substancji zawartych w roślinach, z których są zrobione. A także ogromnym plusem jest to, że różne hydrolaty mają przeróżne właściwości i można je ze sobą mieszać aby uzyskać najlepsze rozwiązanie dla swojej skóry. Ze względu na ich prosty skład ograniczają dostarczanie skórze zbędnych składników jak substancje zapachowe czy barwniki.




Co warto wiedzieć o hydrolatach? Przede wszystkim to, że nie zawierają one sztucznych substancji zapachowych, przez co ich naturalny zapach może być odbierany różnie, przez niektórych nawet jako niezbyt przyjemny. Zwykle mają one ziołowo-roślinny lub trawiasty zapach, i jest on wyczuwalny tylko i wyłącznie w trakcie aplikacji, po czym natychmiast się ulatnia. Do tego dość specyficznego ziołowego zapachu można szybko się przyzwyczaić, a nawet z czasem go polubić. Mój pierwszy hydrolat z zielonej herbaty wcale nie pachniał jak zaparzona w kubeczku herbatka, był dość dziwny i niezbyt mi na początku przypadł do gustu, ale z czasem przywykłam i teraz naprawdę go lubię. Ja zwykle kupuję hydrolaty, w których składzie znajduje się konserwant, wówczas służy mi on na dłużej i jest trochę bardziej odporny na warunki przechowywania. Ja swoje trzymam zwykle w oryginalnym opakowaniu od producenta lub przelewam do butelek z ciemnego szkła z atomizerem. Bywa, że stężenie niektórych hydrolatów jest zbyt silne, wówczas polecam je nieco rozcieńczyć, aby nie nabawić się podrażnień z powodu zbyt silnego działania.
Hydrolat służy mi także jako odświeżająca mgiełka w ciągu dnia, a czasem także jako fixer do makijażu, gdyż daje mi dodatkowe nawilżenie. W suchym i ogrzewanym pomieszczeniu w pracy jest prawdziwym ukojeniem. Latem to świetny sposób na odświeżenie skóry oraz makijażu, a także schłodzenie się (tu polecam hydrolat miętowy), a także na szybkie dostarczenie składników odżywczych, które nasza skóra lubi.




Po jakie hydrolaty sięgam najczęściej? Ulubieńców mam trzech, chociaż to nie znaczy, że kupuję tylko i wyłącznie te, ale to do nich wracam najczęściej. Pierwszym z nich jest hydrolat z pszenicy (INCI Triricum Monococcum (Einkorn) Plant Water). Ma on działanie nawilżające, odżywcze i rewitalizujące. Regeneruje skórę i sprawia, że składniki nawilżające zaaplikowane jeszcze na wilgotną od hydrolatu skórę zostają przez nią dosłownie wessane. Poza tym ma on także działanie antyoksydacyjne. Ten hydrolat może stosować praktycznie każdy, kto chce dodać swojej skórze dodatkowego nawilżenia, także w ciągu dnia, ale w szczególności polubią go posiadacze skóry suchej. Hydrolat z pszenicy to także jeden z tych, który świetnie nadaje się do mieszania z innym hydrolatem aby zwiększyć jego właściwości nawilżające. To zwykle tego hydrolatu używam w ciągu dnia aby odświeżyć skórę i bardzo dobrze mi się sprawdza. Ja stosuję go w postaci nierozcieńczonej.




Drugim ulubieńcem jest wspomniany już hydrolat z zielonej herbaty (INCI Camellia Sinensis (Grean Tea) Leaf Water). Wybieram go w te dni kiedy moja skóra jest nieco zaczerwieniona lub podrażniona, gdyż hydrolat ten doskonale łagodzi i uspokaja skórę nie szczypiąc i nie powodując dyskomfortu. Dzięki właściwościom antybakteryjnym zielonej herbaty świetnie sprawdza się w przypadku trądziku uspokajając zaognione zmiany. Poza tym zielona herbata jest wspaniałym antyoksydantem, w związku z czym zwalczając wolne rodniki przeciwdziała starzeniu się skóry, a to zdecydowanie jest ogromną zaletą. Poza tym jak już wspomniałam lubię ten specyficzny roślinny zapach jaki ma właśnie ten hydrolat, a także to, że zmieszany pół na pół z hydrolatem z pszenicy jest fajną mgiełką do stosowania w ciągu dnia, która nie tylko dodaje nawilżenia, ale także ma działanie antyoksydacyjne. Tego hydrolatu także nie rozcieńczam przed użyciem.




Ostatnim jest hydrolat z oczaru wirginijskiego (INCI Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Leaf Water), który jest moim hydrolatem ratunkowym. Zachwalany za swoje właściwości przeciwzapalne, łagodzące oraz ściągające wydał mi się ideałem dla mnie. Początkowo przeszkadzał mi jego dość intensywny zapach, jednak z czasem się przyzwyczaiłam i nie jest dla mnie uciążliwy czy nieprzyjemny. Jego działanie mogłam sprawdzić już na krótko po zakupie kiedy to na ręce wyskoczyła mi bliżej nieokreślona wysypka (może od nowego proszku do prania?). Wacikiem zwilżonym  hydrolatem przecierałam rękę 2-3 razy dziennie i wysypka ustąpiła po kilku dniach. Nie stosowałam dodatkowo żadnych środków doustnych czy do smarowania, postanowiłam wtedy sprawdzić, czy ten hydrolat sobie poradzi sam, skoro podobno takie jest jego działanie. Byłam dość mocno zaskoczona, bo swędzenie, które towarzyszyło wysypce ustąpiło już na drugi dzień, a zaczerwienienie zniknęło niewiele później. Ta sytuacja sprawiła, że postanowiłam przetestować go także jako mgiełkę po depilacji i tutaj sprawdził się podobnie dobrze, więc jeśli macie problem z zaczerwienieniem lub podrażnieniem skóry pod pachami, na nogach czy w okolicach bikini po depilacji koniecznie musicie to sprawdzić na sobie. Gdy moja skóra postanowi obdarować mnie jakimiś niedoskonałościami, to także mój ratunek (stosowany punktowo na pojedyncze wypryski). Hydrolat ten jest jednak dość silny i chcąc stosować go na całą twarz polecam go odrobinę rozcieńczyć.



Hydrolaty zwykle kupuję przez internet na stronach sprzedających półprodukty do produkcji kosmetyków. Zwykle jest to ZróbSobieKrem gdyż tą stronkę mam po prostu sprawdzoną, a hydrolaty są opakowaniach o dość sporych pojemnościach, co bardzo mi odpowiada gdyż używam ich w dość sporych ilościach na twarz oraz ciało.


A Wy używaliście kiedyś hydrolatów? A może macie swoje ulubione? A może spróbujecie któregoś z polecanych przeze mnie?











Zajrzyjcie także na



Udostępnij post:

Prześlij komentarz

My Instagram

Copyright © Saruliru. Made with by OddThemes