Piękna i bezpieczna opalenizna bez wychodzenia z domu, czyli samoopalacz marki St. Tropez



Okres wakacji kojarzy nam się bezsprzecznie ze słońcem, piękną pogodą i opalenizną, do której tęsknimy cały rok. Niestety jednak słońce ma na naszą skórę także negatywne działanie, przyczyniając się do szybszego starzenia się skóry czy chorób skóry. Opaleniznę można uzyskać także w inny sposób niż wylegując się na słońcu. Mowa o samoopalaczach, co jest bezpieczniejszą alternatywą.

Lata temu kiedy samoopalacze wchodziły na rynek była to totalna porażka. Bardzo słaba trwałość, nieznośny zapach, brudne ubrania i często niejednolicie schodzący kolor sprawiały, że produkty te nie cieszyły się specjalnym uznaniem. Z biegiem czasu firmy specjalizujące się w produkcji tego typu produktów doszły do takiego poziomu, że dziś samoopalacze są jednym z popularniejszych produktów do pielęgnacji ciała, zarówno latem jak i zimą. Nie bez powodu użyłam słowa pielęgnacja, gdyż wiele z tych produktów oprócz nadawania kolorytu skórze, także ją pielęgnuje, nawilża i odżywia. Dziś opowiem Wam o jednym z moich ulubieńców.




Samoopalaczy używam już od dłuższego czasu. To dla mnie wygodna opcja na piękną, muśniętą słońcem skórę, szczególnie odkąd mieszkam w Norwegii, w której lato jest krótkie i raczej niezbyt ciepłe. Przetestowałam dość sporo tego typu produktów z różnej półki cenowej, z lepszym bądź słabszym efektem. Kilka lat temu trafiłam na produkty firmy St. Tropez, która jest wiodącą marką w kategorii produktów samoopalających i specjalizuje się tylko i wyłącznie w tej dziedzinie. Firma ma bardzo szeroką ofertę samoopalaczy dopasowaną do przeróżnych użytkowników i ich oczekiwań. Począwszy od produktów do codziennego użytku dających lekkie glow i stopniowo rozwijającą się opaleniznę, aż po najciemniejsze na rynku pianki dla tych, dla których ciemna opalenizna nigdy nie jest wystarczająco ciemna. Większość produktów St. Tropez jest wegańska, co w dzisiejszych czasach bardzo przypadnie do gustu wielu osobom. Dziś opowiem Wam o jednej z moich ulubionych pianek od St. Tropez.




Purity Mousse, czyli wodna pianka samoopalająca to produkt całkowicie inny niż wszystkie używane dotychczas przeze mnie. Purity Mousse ma formułę lekkiej, bezbarwnej wodnej pianki, która zawiera 100% naturalnych substancji samoopalających. Dodatkowo produkt zawiera ekstrakt z kwiatów hibiskusa i wodę z zielonych mandarynek, dzięki czemu nawilża i odświeża skórę. Najlepiej aplikować ją przy pomocy aplikatora, gdyż znacznie ułatwia to dotarcie do wszystkich obszarów ciała a przy okazji jest dużo szybsze i przyjemniejsze oraz chroni ręce przez zabarwieniem. Jak większość samoopalaczy St. Tropez jest to produkt wegański, dodatkowo nie zawiera parabenów, ftalanów i nie jest testowany na zwierzętach. Ze względu na przyjazny skład nie powinna podrażniać skóry wrażliwej, a u mnie przetestowana nawet na twarzy nie uczula ani nie powoduje podrażnień.




Jest to jeden z bardziej innowacyjnych samoopalaczy, gdyż specjalna formuła sprawia, że produkt nie transferuje się ze skóry na ubrania i nie brudzi ich, a dodatkowo nie wymaga zmywania po określonym czasie. Dla tych, który jednak oczekują jaśniejszego efektu i nie chcą uzyskać bardzo wyraźnej opalenizny polecam jednak spłukać produkt po około 4 godzinach, podobnie jak zaleca producent. Z powodzeniem można użyć go rano przed wyjściem, poczekać aż wyschnie i ubrać jasne spodnie bez obawy, że produkt pobrudzi nam ubranie, przetestowałam i to naprawdę działa. Pianka ma zapach tropikalny i szczerze mówiąc jest to jeden z najprzyjemniej pachnących samoopalaczy jakie kiedykolwiek stosowałam. Dodatkowym plusem jest to, że nawet po wyschnięciu, gdy opalenizna zacznie się rozwijać nie wydziela on silnego, charakterystycznego dla samoopalaczy zapachu. Między innymi dlatego jest to jeden z moich faworytów.




Purity Mousse to pianka, dzięki której uzyskamy bardzo naturalną opaleniznę. Skóra będzie wyglądać na muśniętą słońcem dzięki pięknemu blaskowi jaki uzyskujemy tuż po aplikacji. Po zastosowaniu produktu opalenizna stopniowo rozwija się przez około 4 do 8 godzin. W zależności od stopnia intensywności opalenizny jaką chcemy uzyskać można spłukać ją po 4 lub 8 godzinach od aplikacji. Po około 4 godzinach uzyskujemy złocistą, bardzo naturalną opaleniznę, natomiast po około 8 godzinach opalenizna rozwija się odrobinkę mocniej, ale nie daje ciemnego czy sztucznego efektu. Pianka nie pozostawia smug, jest bardzo łatwa w aplikacji i szybko się wchłania, dzięki czemu zastosowanie jej nawet przed ważną imprezą nie będzie problematyczne.

Zanim zastosujecie jakikolwiek samoopalacz polecam zaopatrzyć się w aplikator w postaci rękawicy, to znacznie ułatwia aplikację pianek czy lotionów, a także pozwala ładniej rozprowadzić mgiełkę po skórze. Około dobę przed aplikacją warto zrobić peeling całego ciała i dobrze nawilżyć skórę. Dodatkowo przed samą aplikacją dobrze jest zaaplikować krem lub balsam nawilżający w miejsca, gdzie zwykle skóra jest mocniej przesuszona (kolana, łokcie, kostki) i dopiero na tak przygotowaną skórę aplikować samoopalacz. Dzięki temu unikniecie smug, miejsc, w których samoopalacz "złapie" mocniej (skóra sucha) i będzie trzymać się dłużej. Gdy już opalenizna się rozwinie, aby przedłużyć jej trwałość warto pamiętać o codziennym stosowaniu balsamu nawilżającego.
Ja piankę Purity stosuję zwykle w sobotę rano i zmywam dopiero wieczorem, jeżeli z jakiegoś powodu robię to w tygodniu, wówczas aplikuję ją na wieczór, kładę się spać, a rano biorę prysznic i spłukuję produkt (nie, pościel nie jest brudna w przypadku tego samoopalacza).




Pianka Purity jest bardzo wydajna i wystarcza na wiele użyć. Opalenizna utrzymuje się nawet do 2 tygodni, warto jednak zaznaczyć, że należy pamiętać o codziennym nawilżaniu skóry balsamem, wówczas opalenizna utrzymuje się znacznie dłużej i wygada dużo lepiej. Jak już wspomniałam nie uczula ani nie podrażnia ona mojej skóry, zastosowana także na twarz nie zatyka ona porów ani nie powoduje podrażnień czy zaczerwienienia skóry. Opalenizna schodzi bardzo ładnie i równomiernie, nie tworzy plam czy zacieków, co jest ogromną zaletą.




Produkty St. Tropez, między innymi piankę Purity można dostać w Douglas (klik) oraz w sklepach internetowych. Ceny nie są niskie, jednak jakość produktów, długość utrzymywania się opalenizny i przede wszystkim bezpieczeństwo opalenizny, w porównaniu z tej, którą otrzymujemy po kąpieli słonecznej jest naprawdę wysoka. Produkty St. Tropez spotkacie także w wielu salonach, w Polsce i na świecie, oferujących opalanie natryskowe. Opalenizna w ten sposób wykonana utrzymuje się jeszcze dłużej, a sam zabieg jest przyjemny i nie trwa długo.





Pozdrawiam, 









Zajrzyjcie także na



Udostępnij post:

1 komentarz :

My Instagram

Copyright © Saruliru. Made with by OddThemes