Koreańska maseczka zmniejszająca widoczność porów, czy warto ją kupić?



Gdy na rynek weszły maseczki w płachcie przyznam, że poczułam, iż wreszcie ktoś pomyślał o tych, którzy nie cierpią smarowania, zmywania, brudzenia wszystkiego dookoła produktem podczas stosowania klasycznych maseczek. Takich osób z pewnością jest sporo i między innymi ja należę do zwolenników tego rozwiązania. Jednak maseczki w płachcie nie zawsze, z racji technologii, są w stanie zawierać składniki, które można znaleźć w klasycznych maseczkach. Podobnie jak maseczek w płachcie, tych klasycznych przetestowałam mnóstwo. Zwykle wybieram te całonocne, które nakładamy przed snem i zmywamy rano tuż przed poranną pielęgnacją, i zazwyczaj są to maseczki nawilżające. Moja skóra nie jest jednak wolna od problemów z przebarwieniami, rozszerzonymi porami czy zmian trądzikowych, tak więc maseczki pomagające skórze uporać się z tymi niedoskonałościami także znajdują się w moich maseczkowych zbiorach. Jedną z tych maseczek jest Pore Designing Minimizing Mask od Skin79. 




Maseczka ma w założeniu zmniejszać widoczność porów oraz regulować wydzielanie sebum. Przeznaczona jest do skóry zanieczyszczonej, z rozszerzonymi porami, trądzikowej, tłustej i pozbawionej blasku. Jeśli któryś z przymiotników opisuje właśnie Waszą skórę, maseczka powinna się tutaj sprawdzić. Moja skóra nie jest tłusta, lecz większości obszarów raczej sucha, więc maseczki tej nie stosuję częściej niż raz na ok. 7-10 dni. Jeśli czuję potrzebę zastosowania jej częściej nakładam ją wówczas na strefę T lub miejsca, w których aktualnie pojawiły się niedoskonałości czy zaczerwieniona skóra, nie na całą twarz.




Maseczka ma bardzo ciekawą formułę piankowego musu, co po otwarciu słoiczka wygląda dość zabawnie, a maseczka wydaje dźwięki przypominające bąbelki w kąpieli. Ta konsystencja bardzo przypadła mi do gustu, gdyż jak na maskę glinkową jest ona dużo lżejsza, łatwiejsza w nakładaniu i zmywaniu, co dla mnie jest dość istotnym punktem. Produkt łatwo rozsmarowuje się na skórze i tak samo łatwo można się jej pozbyć przy pomocy wody lub wacika nią nasączoną. Po ok. 15-20 minutach maska zastyga i jest gotowa do zmycia. Maska ma lekko cytrynowy zapach, ale nie jest on na tyle intensywny, żeby był uciążliwy czy przeszkadzający. Po nałożeniu produktu na twarz zapach ulatnia się, a my zostajemy z przyjemnym uczuciem chłodu jaki daje maska. Ogromnym plusem jest dołączona do opakowania szpatułka, która nie tylko ułatwi nam aplikację, gdyż maseczka jest dość trudna do nabrania palcami, ale także jest dużo bardziej higieniczna. Opakowanie dodatkowo posiada wieczko ochronne aby maska nie wydostawała się na zakrętkę lub poza opakowanie w trakcie przechowywania.




Maseczka uspokaja zaczerwienienia i podrażnienia. Delikatnie ściąga skórę, a pory wydają się mniejsze po zastosowaniu maseczki. Cała twarz wygląda lepiej, gdyż jej koloryt jest wyrównany, a skóra jest wyraźnie gładsza. Dla mnie najlepszym efektem jednak jest to, że skóra dostaje blasku i wygląda naprawdę zdrowo, koloryt jest naprawdę wyrównany, a dodatkowo skóra świetnie przyjmuje produkty aplikowane po użyciu maski. Moim zdaniem produkt daje naprawdę efekt wow, gdy skóra jest bardziej poszarzała i zmęczona, na przykład zimą, wtedy różnicę widać od razu. W przypadku zmian trądzikowych zauważyłam, że maska je uspokaja i łagodzi, a zmiany te szybciej znikają, gdyż są nieco podsuszone. Nie rozjaśnia ona blizn czy przebarwień potrądzikowych, ale nie jest to jej założeniem, a z resztą ja nie stosuję jej na tyle często aby taki efekt zauważyć. Nie miałam problemu aby maska mnie podrażniała czy dawała inne niepożądane efekty, mimo, że moja skóra nie zawsze dobrze reaguje na maseczki z glinką. 




Maseczka jest dostępna w sklepie internetowym marki Skin79 oraz w wielu sklepach internetowych. Kosztuje ona ok. 59zł za pojemność aż 100ml, która wystarcza na bardzo, bardzo długo, nawet przy stosowaniu jej raz w tygodniu. Maska jest naprawdę wydajna. Ja swoją posiadam już od kilku miesięcy i mimo, że używam jej regularnie nie doszłam nawet do połowy opakowania. 




Dajcie znać czy używaliście tej maseczki? A może macie innych ulubieńców, których efekty działania Was zadowalają?


Pozdrawiam, 









Zajrzyjcie także na



Udostępnij post:

3 komentarze :

  1. Wiele razy słyszałam, że kosmetyki koreańskie mają cudowne właściwości. Ja jeszcze nie korzystałam, ale po zdjęciach widzę Twoja twarz wygląda o wiele lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo byłam sceptyczna, ale teraz bez koreańskiej pielęgnacji ani rusz :) polecam

      Usuń

My Instagram

Copyright © Saruliru. Made with by OddThemes